Pośród nich brylant, niby zakryty od oczu,

Świecił się jako gwiazda w komety warkoczu:

Słowem, ubiór galowy; szeptali niejedni,

Że zbyt wykwintny na wieś i na dzień powszedni.

Nóżek, choć suknia krótka, oko nie zobaczy,

Bo biegła bardzo szybko, suwała się raczéj

Jako osóbki, które na trzykrólskie święta

Przesuwają w jasełkach ukryte chłopięta.

Biegła i wszystkich lekkim witając ukłonem,

Chciała usieść na miejscu sobie zostawionem: