Trudno było; bo krzeseł dla gości nie stało,

Na czterech ławach cztery ich rzędy siedziało:

Trzeba było rzęd ruszyć lub ławę przeskoczyć;

Zręcznie między dwie ławy umiała się wtłoczyć,

A potem, między rzędem siedzących i stołem,

Jak bilardowa kula toczyła się kołem.

W biegu dotknęła blisko naszego młodziana;

Uczepiwszy falbaną o czyjeś kolana,

Pośliznęła się nieco i w tym roztargnieniu

Na pana Tadeusza wsparła się ramieniu.