Jak grające na przemian dwie arfy Eola.

Mrok gęstniał. Tylko w gaju i około rzeczki

W łozach, błyskały wilcze oczy jako świeczki;

A dalej, u ścieśnionych widnokręgu brzegów,

Tu i owdzie ogniska pastuszych noclegów.

Nareszcie księżyc srebrną pochodnię zaniecił,

Wyszedł z boru i niebo, i ziemię oświecił.

One teraz, z pomroku odkryte w połowie,

Drzemały obok siebie jako małżonkowie

Szczęśliwi: niebo w czyste objęło ramiona