Milczące przez dzień cały, grające z wieczora.

Jeden staw, co toń jasną i brzeg miał piaszczysty,

Modrą piersią jęk wydał cichy, uroczysty;

Drugi staw, z dnem błotnistym i gardzielem447 mętnym,

Odpowiedział mu krzykiem żałośnie namiętnym:

W obu stawach piały żab niezliczone hordy,

Oba chóry zgodzone w dwa wielkie akordy.

Ten fortissimo zabrzmiał, tamten nuci z cicha;

Ten zdaje się wyrzekać, tamten tylko wzdycha:

Tak dwa stawy gadały do siebie przez pola