Sapiehę, pancernego znaku porucznika,

Co potem był nadwornym marszałkiem królewskim,

Na koniec umarł wielkim kanclerzem litewskim,

Miawszy lat sto i dziesięć. Ten, za króla Jana

Trzeciego, był pod Wiedniem w chorągwi hetmana

Jabłonowskiego. Owóż, ów kanclerz powiadał,

Że właśnie kiedy na koń król Jan Trzeci siadał,

Gdy nuncyjusz papieski żegnał go na drogę,

A poseł austryjacki całował mu nogę,

Podając strzemię (poseł zwał się Wilczek hrabia),