A zachwycony wdziękiem nocy tak pogodnej

I harmonią cudną orkiestry podwodnej,

Owych chorów, co brzmiały jak arfy eolskie,

(Żadne żaby nie grają tak pięknie jak polskie),

Wstrzymał konia i o swej zapomniał wyprawie,

Zwrócił ucho do stawu i słuchał ciekawie.

Oczy wodził po polach, po niebios obszarze:

Pewnie układał w myśli nocne peizaże.

Zaiste, okolica była malownicza!

Dwa stawy pochyliły ku sobie oblicza