Chociaż ku niemu takim słusznym gniewem pała,

Przelękła się; w istocie dobre serce miała.

Żal jej było, że inną śmiał Tadeusz lubić,

Chciała go skarać, ale nie myśliła zgubić.

Więc puściła się za nim, wznosząc ręce obie,

Krzycząc: «Stój! głupstwo! kochaj czy nie! żeń się sobie

Czy jedź! tylko stój!» Ale on już szybkim biegiem

Wyprzedził ją daleko; już stanął nad brzegiem.

Dziwnym zrządzeniem losów, po tym samym brzegu

Jechał Hrabia na czele dżokejów szeregu,