Więc kułak467 przycisnąwszy na schylonym czole,

Biegł ku łąkom, gdzie stawy błyszczały się w dole,

I stanął nad błotnistym; w zielonawe tonie

Łakomy wzrok utopił i błotniste wonie

Z rozkoszą ciągnął piersią, i otworzył usta

Ku nim. Bo samobójstwo jak każda rozpusta

Jest wymyślną; on w głowy szalonym zawrocie

Czuł niewymowny pociąg utopić się w błocie.

Lecz Telimena z dzikiej młodzieńca postawy

Zgadując rozpacz, widząc że pobiegł nad stawy,