I ten gniew wielki, jak się zajął w mgnieniu oka,

Tak wywietrzał. Znów zdjęła go żałość głęboka,

Myślił: «Jeśli prawdziwe było postrzeżenie,

Że Hrabia z Zosią jakieś ma porozumienie,

I cóż stąd? Może Hrabia kocha Zosię szczerze,

Może go ona kocha, za męża wybierze?

Jakimże prawem chciałbym zerwać to zamęście,

I, sam nieszczęśnik, wszystkich mam zaburzać szczęście?»

Wpadł w rozpacz i nie widział innego sposobu,

Chyba ucieczkę prędką; gdzie? chyba do grobu!