Przecież ta Zosia, taka piękna, taka miła!

Stryj swatał ją! może by jego żoną była,

Gdyby nie szatan, co go plącząc w grzech za grzechem,

W kłamstwo za kłamstwem, wreszcie odstąpił z uśmiechem!

Złajany, pogardzony od wszystkich, w dni parę

Zmarnował przyszłość! Uczuł słuszną zbrodni karę.

W tej burzy uczuć jakby kotwica spoczynku

Zabłysnęła mu nagle myśl o pojedynku:

«Zamordować Hrabiego! łotra! krzyknął w gniewie,

Zginąć albo zemścić się!» A za co? sam nie wie;