Upada, lecz nie ginie, bo w rowu ciemnotę

Unosi na swych falach księżyca pozłotę;

Woda warstami spada, a na każdej warście

Połyskają się blasku miesięcznego garście,

Światło w rowie na drobne drzazgi się roztrąca,

Chwyta je i w głąb niesie toń uciekająca,

A z góry znów garściami spada blask miesiąca.

Myślałbyś, że u stawu siedzi Świtezianka,

Jedną ręką zdrój leje z bezdennego dzbanka,

A drugą ręką w wodę dla zabawki miota