— Rzekł śmiało, ręce za pas włożywszy Protazy —

Gotów jestem wypełniać wszelkie stron rozkazy,

Ale ostrzegam, że akt nie będzie miał mocy,

Wymuszony przez gwałty, ogłoszony w nocy».

«Co za gwałty — rzekł Klucznik — tu nie ma napaści,

Wszak proszę pana grzecznie; jeśli ciemno waści,

To Scyzorykiem skrzesam ognia, że waszeci

Zaraz w ślepiach jak w siedmiu kościołach zaświeci».

«Gerwazeńku — rzekł Woźny — po co się tak dąsać?

Jestem Woźny, nie moja rzecz sprawę roztrząsać;