Wszak wiadomo, że strona Woźnego zaprasza

I dyktuje mu, co chce, a Woźny ogłasza.

Woźny jest posłem prawa, a posłów nie karzą,

Nie wiem tedy, za co mnie trzymacie pod strażą.

Wnet akt spiszę, niech mi kto latarkę przyniesie,

A tymczasem ogłaszam: bracia, uciszcie się!»

I by donośniej mówić, wstąpił na stos wielki

Belek (pod płotem sadu suszyły się belki),

Wlazł na nie i zarazem jakby go wiatr zdmuchnął,

Zniknął z oczu. Słyszano, jak w kapustę buchnął;