Widziano, po konopiach ciemnych jego biała

Konfederatka niby gołąb przeleciała.

Konewka strzelił w czapkę, ale chybił celu;

Wtem zatrzeszczały tyki, już Protazy w chmielu.

«Protestuję!» zawołał; pewny był ucieczki,

Bo za sobą miał łozę i bagniska rzeczki.

Po tej protestacyi471, która się ozwała

Jak na zdobytych wałach ostatni strzał działa,

Ustał już wszelki opór w Soplicowskim dworze.

Szlachta głodna plądruje, zabiera co może: