Zmierzyła jego postać kształtną i wysoką,

Jego ramiona silne, jego pierś szeroką,

I w twarz spojrzała, z której wytryskał rumieniec,

Ilekroć z jej oczyma spotkał się młodzieniec:

Bo z pierwszej lękliwości całkiem już ochłonął,

I patrzył wzrokiem śmiałym, w którym ogień płonął.

Również patrzyła ona: i cztery źrenice

Gorzały przeciw sobie jak roratne świéce.

Pierwsza z nim po francusku zaczęła rozmowę.

Wracał z miasta, ze szkoły: więc o książki nowe,