Lecz przechrzcił się; łotr wielki, jak się zwykle dzieje

Z Polakiem, który w carskiej służbie zmoskwicieje.

Płut stał z fajką przed frontem, w boki się podpierał

I gdy mu kłaniano się, nos w górę zadzierał,

A za odpowiedź, na znak gniewnego humoru

Wypuścił z ust kłąb dymu i poszedł do dworu.

A tymczasem Rykowa Sędzia ułagadza,

I Asesora także na bok odprowadza;

Przemyślają, jak by rzecz zakończyć bez sądu,

A co jeszcze ważniejsza, bez mieszań się rządu.