I na deszczu, bo coraz wzmagała się słota.

Nadaremnie Kropiciel dąsa się i miota.

Darmo Sędzia za szlachtą instancję wnosi,

I Telimena łączy prośby do łez Zosi,

Ażeby miano większy wzgląd na niewolników.

Wprawdzie oficer rotny, pan Nikita Ryków,

Moskal, lecz dobry człowiek, dał się udobruchać:

Cóż, kiedy sam majora Płuta musiał słuchać.

Ten Major, Polak rodem z miasteczka Dzierowicz,

Nazywał się (jak słychać) po polsku Płutowicz,