Kręcą się koło uszu, ubrane we dzwonki,

A dwa od czoła na bok wysuwając końce,

Wstrząsają kulki krągłe, mosiężne, brzęczące.

Za baranem szły woły, trzoda owiec, kozy,

Za bydłem cztery ciężko pakowane wozy.

Wszyscy odgadli, że to wjazd księdza kwestarza.

Więc pan Sędzia, powinność znając gospodarza,

Stał w progu witać gościa. Ksiądz na pierwszej bryce

Jechał, kapturem na wpół zasłoniwszy lice,

Ale go wnet poznano: bo gdy więźniów minął,