Pódźże panienko! nie bądź taka narowista!

Bo ja po oficersku ukarzę panienkę...»

To mówiąc skoczył, chwycił Telimeny rękę,

I szerokim całusem w blade ramię klasnął;

Gdy Tadeusz, przypadłszy z boku, w twarz mu trzasnął.

I całus, i policzek ozwały się razem,

Jeden za drugim, jako wyraz za wyrazem.

Major osłupiał, oczy przetarł, z gniewu blady

Zawołał: «Bunt! buntownik!» i dobywszy szpady,

Biegł przebić. Wtem ksiądz dostał z rękawa krócicę: