«Pal, Tadeuszku! — krzyknął — pal jak w jasną świécę!»

Tadeusz wnet pochwycił, wymierzył, wypalił,

Chybił, ale Majora zgłuszył i osmalił.

Porywa się z gitarą Ryków: «Bunt! bunt!» woła,

Wpada na Tadeusza; lecz Wojski zza stoła

Machnął ręką na odlew; nóż w powietrzu świsnął

Między głowy i pierwej uderzył, niż błysnął;

Uderza w dno gitary, na wylot ją wierci,

Schylił się na bok Ryków i tak uszedł śmierci,

Lecz strwożył się. Krzyknąwszy: «Jegry! bunt! Jej Bogu!»