Krążą po stawach, mącą do dna wody w stawach,

Wpadły na łąki, świszczą po łozach i trawach.

Pryskają łóz gałęzie; lecą traw przekosy

Na wiatr jako garściami wyrywane włosy,

Zmieszane z kędziorami snopów. Wiatry wyją,

Upadają na rolę, tarzają się, ryją,

Rwą skiby, robią otwór wichrowi trzeciemu,

Który wydarł się z roli jak słup czarnoziemu,

Wznosi się, jak ruchoma piramida toczy,

Łbem grunt wierci, z nóg piasek sypie gwiazdom w oczy,