Co krok wszerz wydyma się, roztwiera ku górze,

I ogromną swą trąbą otrębuje burzę.

Aż z całym tym chaosem wody i kurzawy,

Słomy, liścia, gałęzi, wydartej murawy,

Wichry w las uderzyły i po głębiach puszczy

Ryknęły jak niedźwiedzie.

A już deszcz wciąż pluszczy

Jak z sita, w gęstych kroplach. Wtem rykły pioruny,

Krople zlały się razem: to jak proste struny

Długim warkoczem wiążą niebiosa do ziemi,