Trzymano wprawdzie chartów: bo z łowów wracając,

Trafia się, że spod konia mknie się biedak zając:

Puszczano wtenczas za nim dla zabawki smycze

I na konikach małe goniły panicze

Przed oczyma rodziców, którzy te pogonie

Ledwie raczyli widzieć, cóż kłócić się o nie!

Więc niech jaśnie wielmożny Podkomorzy raczy

Odwołać swe rozkazy i niech mi wybaczy,

Że nie mogę na takie jechać polowanie,

I nigdy na nim noga moja nie postanie!