I wieśniacy, ciągnący na jarzynę pługi,

Nie cieszą się jak zwykle z końca zimy długiéj,

Nie śpiewają piosenek: pracują leniwo,

Jakby nie pamiętali na zasiew i żniwo.

Co krok wstrzymują woły i podjezdki w bronie

I poglądają z trwogą ku zachodniej stronie,

Jakby z tej strony miał się objawić cud jaki,

I uważają z trwogą wracające ptaki.

Bo już bocian przyleciał do rodzinnej sosny

I rozpiął skrzydła białe, wczesny sztandar wiosny;