A za nim, krzykliwymi nadciągnąwszy pułki,

Gromadziły się ponad wodami jaskółki

I z ziemi zmarzłej brały błoto na swe domki.

W wieczór słychać w zaroślach szept ciągnącej słomki

I stada dzikich gęsi szumią ponad lasem,

I znużone na popas spadają z hałasem,

A w głębi ciemnej nieba, wciąż jęczą żurawie.

Słysząc to, nocni stróże pytają w obawie,

Skąd w królestwie skrzydlatym tyle zamieszania,

Jaka burza te ptaki tak wcześnie wygania?