Aż oto nowe stada: jakby gilów, siewek
I szpaków, stada jasnych kit i chorągiewek
Zajaśniały na wzgórkach, spadają na błonie:
Konnica! Dziwne stroje, niewidziane bronie!
Pułk za pułkiem; a środkiem, jak stopione śniegi,
Płyną drogami kute żelazem szeregi;
Z lasów czernią się czapki, rzęd531 bagnetów błyska,
Roją się nieźliczone piechoty mrowiska.
Wszyscy na północ: rzekłbyś, że w on czas z wyraju532
Za ptastwem i lud ruszył do naszego kraju,