A oko słońca weszło. Jeszcze nieco senne,

Przymruża się, drżąc wstrząsa swe rzęsy promienne,

Siedmią barw błyszczy razem: szafirowe razem,

Razem krwawi się w rubin i żółknie topazem;

Aż rozlśniło się jako kryształ przezroczyste,

Potem jak brylant światłe, na koniec ogniste,

Jak księżyc wielkie, jako gwiazda migające:

Tak po nieźmiernym niebie szło samotne słońce.

Dziś pospólstwo litewskie z całej okolicy

Zebrało się przed wschodem wokoło kaplicy,