Pozioma, wznosi oczki błękitne jak bratki

Ku oczom chłopca; dalej panny rwały kwiatki

Po ogrodzie, umyślnie odwracając głowy

Od kochanków, żeby im nie mieszać rozmowy.

Ale starce miód piją, tabakierką z kory

Częstując się nawzajem, toczą rozhowory.

«Tak, tak, mój Protazeńku» rzekł Klucznik Gerwazy.

«Tak, tak, mój Gerwazeńku» rzekł Woźny Protazy.

«Tak to, tak!» powtórzyli zgodnie kilka razy,

Kiwając w takt głowami; wreszcie Woźny rzecze: