Nawet strony przeciwne weźmiemy na świadki:

Pamiętam za mych czasów podobne wypadki».

Już Sędzia spał. Więc Woźny cicho wszedł do sieni,

Siadł przy świecy i dobył książeczkę z kieszeni,

Która mu jak Ołtarzyk Złoty zawsze służy,

Której nigdy nie rzuca w domu i w podróży.

Była to trybunalska wokanda94: tam rzędem

Stały spisane sprawy, które przed urzędem

Woźny sam głosem swoim przed laty wywołał,

Albo o których później dowiedzieć się zdołał.