Już goście zgromadzeni w wielkiej zamku sali,

Czekając uczty, wkoło stołu rozmawiali,

Gdy pan Sędzia w mundurze wojewódzkim wchodzi

I pana Tadeusza z Zofią przywodzi.

Tadeusz lewą dłonią dotykając głowy,

Pozdrowił swych dowódców przez ukłon wojskowy;

Zofija z opuszczonym ku ziemi wejrzeniem,

Zapłoniwszy się, gości witała dygnieniem

(Od Telimeny pięknie dygać wyuczona).

Miała wianek na głowie jako narzeczona,