Szlachta mnie obaczyła i gwałtem tu wiedzie,

A Waszeć za stół sadzasz — dziękuję, sąsiedzie».

To wyrzekłszy, przewrócił talerz dnem do góry,

Na znak że jeść nie będzie, i milczał ponury.

«Panie Dobrzyński — rzekł mu jenerał Dąbrowski,

Tyż to jesteś ów sławny rębacz Kościuszkowski,

Ów Maciej, zwany Rózga! znam ciebie ze sławy.

I proszę, takiś dotąd czerstwy, taki żwawy!

Ileż to lat minęło! Patrz, jam się podstarzał;

Patrz, i Kniaziewiczowi już się włos poszarzał: