Ująwszy rapier lekko, jakby szpadę dźwignął

I nad głowami gości błyskawicą mignął,

Przypominając polskie fechtarskie wykręty:

Krzyżową sztukę, młyńca, cios krzywy, raz cięty,

Cios kradziony i tempy kontrpunktów, tercetów,

Które też umiał, bo był ze szkoły kadetów.

Gdy śmiejąc się fechtował, Rębajło już klęczał,

Objął go za kolana i ze łzami jęczał;

Za każdym zwrotem miecza: «Pięknie! jenerale,

Czyś był konfederatem? pięknie, doskonale!