Potem wdział mundur, lecz i w wojsku beletrysta,

Wiersze rabiał. Już Woźny przeczytał ich trzysta,

Aż gdy przyszedł do miejsca: O ty, której wdzięki

Budzą bolesną radość i rozkoszne męki!

Która na szyk Bellony gdy zwrócisz twarz piękną,

Złamią się wnet oszczepy i tarcze rozpękną!

Zwalcz dziś Marsa Hymenem; srogiej niezgód hydrze

Niech dłoń twoja syczące z czoła żmije wydrze!

Tadeusz i Zofia ustawnie klaskali,

Niby chwaląc, w istocie nie chcąc słuchać daléj.