Coraz głośniej targając akord rozdąsany,

Przeciwko zgodzie tonów skonfederowany:

Aż Klucznik pojął mistrza, zakrył ręką lica

I krzyknął: «Znam! znam głos ten! to jest Targowica

I wnet pękła ze świstem struna złowróżąca; Muzyk bieży do prymów, urywa takt, zmaca,

Porzuca prymy, bieży z drążkami do basów,

Słychać tysiące coraz głośniejszych hałasów;

Takt marszu, wojna, atak, szturm; słychać wystrzały,

Jęk dzieci, płacze matek. — Tak mistrz doskonały

Wydał okropność szturmu, że wieśniaczki drżały,