Po tych rozmowach zawsze jakowaś nowina

Rozeszła się w sąsiedztwie. Postać bernardyna

Wydawała, że mnich ten nie zawsze w kapturze

Chodził i nie w klasztornym zestarzał się murze.

Miał on nad prawym uchem, nieco wyżej skroni,

Bliznę, wyciętej skóry na szerokość dłoni,

I w brodzie ślad niedawny lancy lub postrzału;

Ran tych nie dostał pewnie przy czytaniu mszału.

Ale nie tylko groźne wejrzenie i blizny,

Lecz sam ruch i głos jego miał coś żołnierszczyzny.