Nie słucha, ani tańczy, ani się weseli.

Ręce w tył założywszy, stoi zły, ponury,

Wspomina swe dawniejsze do Zosi konkury;

Jak lubił dla niej nosić kwiaty, pleść koszyczki,

Wybierać gniazda ptasie, robić zauszniczki.

Niewdzięczna! Chociaż tyle pięknych darów strwonił,

Choć przed nim uciekała, choć mu ojciec bronił:

On jeszcze! ile razy na parkanie siadał,

By ją dojrzeć przez okna, w konopie się wkradał,

Żeby patrzeć, jak ona pleła565 swe ogródki,