Rwała ogórki albo karmiła kogutki!

Niewdzięczna! Spuścił głowę i na koniec świsnął

Mazurka; potem kaszkiet na uszy nacisnął

I szedł w obóz, gdzie stała przy armatach warta;

Tam dla rozerwania się zaczął grać w drużbarta

Z wiarusami, kielichem osładzając żałość.

Taka była dla Zosi Dobrzyńskiego stałość.

Zosia tańczy wesoło: lecz choć w pierwszej parze,

Ledwie widna z daleka. Na wielkim obszarze

Zarosłego dziedzińca, w zielonej sukience,