Ustrojona w równianki i w kwieciste wieńce,

Śród traw i kwiatów krąży niewidzialnym lotem,

Rządząc tańcem, jak anioł nocnych gwiazd obrotem.

Zgadniesz gdzie jest: bo ku niej obrócone oczy,

Wyciągnięte ramiona, ku niej zgiełk się tłoczy.

Darmo się Podkomorzy zostać przy niej sili:

Zazdrośnicy już z pierwszej pary go odbili;

I szczęśliwy Dąbrowski niedługo się cieszył,

Ustąpił ją drugiemu; a już trzeci spieszył;

I ten zaraz odbity, odszedł bez nadziei.