Nad zaklętym pałacem przelatując wiosną,

I słysząc zaklętego chłopca skargę głośną,

Każdy ptak chłopcu jedno pióro rzucił:

On zrobił skrzydła i do swoich wrócił...

O, gdybym kiedyś dożył tej pociechy,

Żeby te księgi zbłądziły pod strzechy;

Żeby wieśniaczki kręcąc kołowrotki,

Gdy odśpiewają ulubione zwrotki

O tej dziewczynie, co tak grać lubiła,

Że przy skrzypeczkach gąski pogubiła,