Myślisz, że chodzą po mieście kominy6.

Po bokach gminnej cisnącej się trzody

Ciągną poważnie dwa ogromne rzędy,

Jak procesyje w kościelne obrzędy

Lub jak nabrzeżne bystrej rzeki lody.

I gdzież ta zgraja wlecze się powoli,

Na mróz nieczuła jak trzoda soboli? —

Przechadzka modna jest o tej godzinie;

Zimno i wietrzno, ale któż dba o to!

Wszak Cesarz tędy zwykł chodzić piechoto,