Musiano niegdyś wylać rzekę złota2;

Na tym przedmieściu podłe sługi carów,

By swe rozkoszne zamtuzy3 dźwignęli,

Ocean naszej krwi i łez wyleli.

Żeby zwieźć głazy do tych obelisków,

Ileż wymyślić trzeba było spisków;

Ilu niewinnych wygnać albo zabić,

Ile ziem naszych okraść i zagrabić;

Póki krwią Litwy, łzami Ukrainy

I złotem Polski hojnie zakupiono