Zwija się kilku dońców3 i dragonów4;

Ciekawsze głowy tylcem5 piki bodą,

Na bliższe karki sypią grad bizunów6.

Kto wylazł naprzód jak żaba z bagniska,

Ze łbem się cofa i kark w tłumy wciska.

Słychać grzmot z dala, głuchy, jednostajny,

Jak kucie młotów lub młócenie cepów;

To bęben, pułków przewodnik zwyczajny,

Za nim szeregi ciągną się wzdłuż stepów,

Mnogie i różne, lecz w jednym ubiorze,