Widzę go znowu — widzę rękę — błyskawicę,

Wywija, grozi wrogom, trzyma palną świécę,

Biorą go — zginął. — O, nie — skoczył w dół, do lochów!” —

„Dobrze — rzecze jenerał, — nie odda im prochów”.

Tu blask, — dym, — chwila cicho — i huk jak stu gromów!

Zaćmiło się powietrze od ziemi wyłomów:

Harmaty27 podskoczyły i jak wystrzelone

Toczyły się na kołach; lonty zapalone

Nie trafiły do swoich panew. I dym wionął

Prosto ku nam; i w gęstéj chmurze nas ochłonął.