U tamtych cienie Eblisa9.
Basza nie widzi, Basza nie słucha,
Turban zawiesił nad okiem,
Drzemie i dymy ciągnąc z cybucha10
Okrył się wonnym obłokiem.
Wtem u wrót szczęścia hałas się wzmaga,
Rozstąpiły się sług rzędy.
Nieznaną brankę wiódł Kyzlar-Aga11,
Skłonił się i rzekł: «Effendy12!
Którego jasność takiej jest mocy