Wtem z lasu, gdzie się dwór bieli,

Tysiączne świecą kagańce,

Zjeżdżają goście weseli,

Muzyka, hałas i tańce.

Lecz mimo tego hałasu

Płacz dziecięcia słychać w lesie;

Wierny sługa wyszedł z lasu,

I dziecię na ręku niesie.

Ku wodzie obraca kroki,

Gdzie łoza gęsto spleciona