Motyle wkoło, ona między niemi

Zdała się wznosić i nie tykać ziemi.

Twarz piękna jako Przemienienie Pańskie,

Wzrok utopiła w Jezioro Albańskie,

Ciekawie patrzy, nie ruszy powieki,

Jakby w tej głębi modrej i dalekiéj

Odbite swoje oblicze widziała,

I przed jeziorem róże poprawiała.

Chciałem przywitać, lecz siły nie miałem,

Z gwałtownej chęci mówić — oniemiałem;