Wznoszące się piętrami z morskiego odmętu,

Wstąpił geniusz śmierci i szedł do okrętu,

Jak żołniérz, szturmujący w połamane mury.

Ci leżą na pół martwi, ów załamał dłonie,

Ten w objęcia przyjaciół żegnając się pada,

Ci modlą się przed śmiercią, aby śmierć odegnać.

Jeden podróżny siedział w milczeniu na stronie

I pomyślił: szczęśliwy, kto siły postrada,

Albo modlić się umié, lub ma z kim się żegnać.

Widok gór ze stepów Kozłowa14