Albo drugimi gardzi, albo siebie wini,

Minie ziemiankę, z drogi ustąpi bogini,

A na obiedwie patrząc, żegna się z nadzieją;

I serce ma podobne do dawnej świątyni,

Spustoszałej niepogód i czasów koleją,

Gdzie bóstwo nie chce mieszkać, a ludzie nie śmieją.

Sonet XI. Do...

Patrzysz mi w oczy, wzdychasz — zgubna twa prostota;

Lękaj się jadu, który w oczach żmii płonie,

Uciekaj nim cię oddech zatruty owionie,