Dbać nie chcieli o resztę obcego nam świata?
Chłodnik, co się zielonym jaśminem wyplata,
Strumień, co z miłym szmerem po łące się kręci:
Tam nas często, wzajemne tłumaczących chęci,
Późnej nocy miłosna osłoniła szata.
A księżyc spod bladego wyjrzawszy obłoku,
Śnieżne piersi i złote rozświecał pierścienie,
Boskiego wdziękom twoim przydając uroku.
Wtenczas serca porywa słodkie zachwycenie,
Usta się spotykają, oko ginie w oku,