Przewalczyliśmy wiele i dni, i tygodni,

Młodzi, zawsze samotni, zawsze z sobą w parze,

I byliśmy oboje długo siebie godni.

Teraz, ach! pójdę łzami oblewać ołtarze,

Nie będę mojej żebrać przebaczenia zbrodni;

Tylko niech mnie Bóg twoją zgryzotą nie karze.

Sonet XV. Dzień dobry

Dzień dobry! nie śmiem budzić, o wdzięczny widoku!

Jej duch na poły w rajskie wzleciał okolice,

Na poły został boskie ożywiając lice,